Od jakiegoś czasu trwa bitwa pomiędzy Beneficjentami z trzeciego naboru w 2009 roku, a różnymi urzędami, m.in. PARPem. Z przykrością patrzę na tą całą przepychankę, ponieważ wg mnie kryteria były jasne i w zasadzie niewiele różniły się od poprzednich naborów.
Przykre jest również to, że media dały się wciągnąć w tą grę bardzo często nie znając precyzyjnych racji obu stron. Ale tania sensacja to podstawa, nawet tych bardziej prestiżowych telewizji czy gazet.
Może to będzie krzywdzące dla niektórych, ale mam nadzieję, że pula radykalnie się nie zwiększy choćby z jednego bardzo ważnego powodu – jeśli teraz będzie więcej pieniędzy, to szybciej ich zabraknie w kolejnych naborach (jeśli oczywiście te kolejne nabory będą miały jakiekolwiek środki).
Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby rząd zwiększył własne zaangażowanie w działanie i „dorzucił” coś z budżetu, a nie środków przeznaczonych na działanie. (no ale przecież inna grupa społeczna wtedy ucierpi)
Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby urzędnicy mieli możliwość zajmować się realizacją już podpisanych umów (lub podpisywaniem) kolejnych, a nie debatować nad równymi i równiejszymi.
Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby wszystko działało szybko i sprawnie. (zaliczki, aneksy, etc…)
A przy okazji przyszła mi myśl – czy jeśli teraz – po tak ostrych atakach – Beneficjenci zaczną realizować projekty, to zdają sobie sprawę, że urzędnicy mogą być bardziej skrupulatni i mniej elastyczni podczas kontroli realizacji i utrzymania trwałości projektów? Zobaczymy co z tego będzie…
(wpis jest zbitką luźnych myśli, nie ma na celu atakowania którejkolwiek ze stron lub na siłę przepychania racji – jest coś takiego jak wolność słowa, każdy w komentarzu może zostawić swój głos)
W kategorii(-ach): Aktualności
14 Komentarzy(-e) »