Web 3.0 czyli przyszłość e-usług

Odległa przyszłość czy może stopniowo już nasza teraźniejszość? Internet bez internautów? Do tego wszystko zmierza i może dobrze, bo zbyt wielu ludzi zbyt dużo czasu spędza w świecie wirtualnym kosztem rodzin, przyjaciół, prawdziwych osobistych relacji… Zbyt dużo ludzi na świecie jest chorobliwie uzależnionych od życia w sieci. A przecież prawdziwe życie jest tam gdzie są prawdziwi ludzie – w real’u. Więc jeżeli web 3.0 doprowadzi do tego, że zyskamy więcej wolnego czasu na prawdziwe życie – to jestem ZA!

Web 3.0 to wg polskiej strony Wiki „koncepcja przetworzenia zawartości stron do wzorca czytanego przez różne (w tym nieprzeglądarkowe) aplikacje, systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję, rozwiązania semantyczne oraz oprogramowanie pozwalające wizualizować oraz przetwarzać dane w trzech wymiarach.” Więcej szczegółów znajdziemy na stronie anglojęzycznej. Polecam też ciekawy artykuł oparty o doniesienia magazynu „Business 2.0″, opublikowany w Money.pl. Wyobraźcie sobie ile czasu można zaoszczędzić poprzez zlecenie programowi (nazwijmy go naszym wirtualnym asystentem) kompleksowej realizacji zadania polegającego np. na zorganizowaniu i zaproszeniu gości na kolację, imprezę itp. „Obecnie nowoczesny użytkownik internetu, który chce zaprosić znajomych na obiad, otwiera swój notes z adresami i wysyła im e-maile, dostaje odpowiedź i w ten sposób uzgadnia czas i miejsce spotkania. W świecie web 3.0, zleci to zadanie programowi, który już będzie wiedział, co robić. Pobierze adresy znajomych, zlokalizuje je, wybierze najbardziej odpowiednie miejsce, sam będzie negocjował termin, po czym dokona wyboru i zarezerwuje stolik w restauracji. Korzystając z GPS, będzie wiedział, czy każdy z gości przybędzie na czas” Można jeszcze dodać, że będzie na bieżąco monitorował potwierdzenia i rezygnacje z przybycia i przekładał to na aktualizację rezerwacji w restauracji itp, itd. Odpowiednio spersonalizowany pod nasze potrzeby i nasz profil osobowościowy program mógłby dla nas wyselekcjonować najbardziej odpowiadające nam oferty pracy, rozrywki, podróży, czy nawet skojarzyć nas z najbardziej pasującym do naszych oczekiwań i preferencji… potencjalnym partnerem w serwisie randkowym/matrymonialnym :) Ile czasu to by niektórym zaoszczędziło… :) Pomysłów, możliwości zaoszczędzenia czasu i uproszczenia naszego życia będzie pewnie nieskończenie wiele – i właśnie takie pomysły są najbardziej mile widziane we wnioskach o dofinansowanie ze środków dotacji 8.1 PO IG. Szacuje się, że rynek produktów i usług opartych o sieć semantyczną wrośnie w ciągu następnych trzech lat z 7 do 50 miliardów dolarów. A co Wy sądzicie? Mamy już w Polsce wyłaniające się w morzu sieci „wysepki” web 3.0 ? Wiem, że niechętnie będziecie zdradzać Wasze skryte pomysły – napiszcie chociaż co o tym sądzicie?

3 Komentarzy(-e) do “Web 3.0 czyli przyszłość e-usług”

  1. To tak nie działa Jacku :) Bardzo lubię takie podobno Chińskie przysłowie mówiące, że jeśli brak Ci czasu, to znajdź sobie więcej zajęć. Można by to odnieść do tych technologii… Jeśli Twoja wizja stanie się rzeczywistością, to jestem przekonany, że ludziom pracy tylko przybędzie – nie ubędzie. A zwłaszcza developerom ;-)

    Osobiście interesuję się siecią semantyczną już od kilku lat i np. moja strona domowa jest taką jej małą „cegiełką” (patrz: RDFa), ale o polskich „wysepkach” tak na dobrą sprawę jeszcze nie słyszałem. Natomiast pierwszym i wciąż najważniejszym popularyzatorem idei sieci semantycznej w Polsce jest Michał Świątkiewicz i jego „Smoliste Grzęzawisko” (http://dezinformacja.org/tarpit/) – jeśli interesuje Cię ta tematyka, to bardzo mocno polecam przeczytać niektóre z archiwalnych tekstów – są świetnie napisane i bardzo przemyślane.

    A sama Sieć Semantyczna to prawdziwie fascynująca idea zdolna jeszcze raz zatrząść całym Internetem w nie tak odległej przyszłości – cieszę się, że poruszyłeś jej temat.

  2. Jak do tej pory wszystkie wynalazki, które oszczędziły nam czas (samochód, pralka….) zaowocowały tym, że ludzie mają więcej czasu na… oglądanie telewizji :) a taki program „do umawiania się” spowodował by tylko tyle, że łatwiej było by wykręcić się od spotkania żeby poserfować sobie jeszcze godzinkę :)

    Ja bym poszedł dalej – po co w ogóle dzwonić do przyjaciół i się umawiać na spotkania? Może nasze komputery same się spotkają w sieci i wymienią się informacjami, co nowego u właścicieli, na podstawie ich historii wyszukiwania w Google i śladów GPS? Czy web 4.0=Matrix?

  3. i tak też może być, nawet brzmi to mocno prawdopodobnie :( A może po prostu ludzie dzielą się na tych, którzy lepiej się czują w świecie wirtualnym oraz na tych, którzy trzymają ten świat na dystans i nie czują dyskomfortu psychicznego, gdy przez kilka dni nie sprawdzą skrzynki e-mail lub co tam się dzieje w ich serwisach społecznościowych… Kwestia profilu osobowościowego? A to przysłowie chińskie – bardzo trafne, szczególnie dla tych, którzy zbyt często narzekają na brak czasu (czyli też dla mnie :) U mnie jednak nie tyle to problem złego zarządzania czasem, ale jego niedostatku na czasochłonne pasje życiowe. Efekt – odkładanie na później. Niech zatem nowe wynalazki skracają czas zabierany przez pracę zawodową i codzienne obowiązki, to może choć część ludzi wykorzysta to bardziej owocnie niż na TV…
    @Kamil – wielkie dzięki za namiary na tematykę sieci semantycznej, chętnie poczytam.

Wpisz swój komentarz